czwartek, 20 marca 2014

Rozdział 1


Ładna dziewczyna, ubrana w sukienkę w kwiatki i dżinsową kurtkę z małą, białą torebką przemierzała ulice mugolskiego Londynu. Szła dość szybko, ale wydawała się zamyślona. Hermiona Granger. Śpieszyła się, bo za 5 minut odjeżdżał Hogwart Express. Teleportowała się w jakimś ciemnym zaułku i resztę drogi zamierzała przejść pieszo. Znalazła się na dworcu King’s Cross i biegiem przeprawiła się przez barierkę. Znalazła się na peronie 9 i ¾ .
Uwielbiała ten widok, ogromna, czerwona lokomotywa i dziesiątki, a może nawet setki uczniów rozmawiających z przyjaciółmi i z pośpiechem żegnających się z rodzicami. Poczuła ukłucie w sercu. Ona nie widziała swoich rodziców już ponad rok. Kiedy wraz z Harrym i Ronem wyruszała na wyprawę w celu zniszczenia horkruksów Lorda Voldemorta, wyczyściła im pamięć, aby nie groziło im niebezpieczeństwo. Kochała ich i nie chciała, aby coś im się stało. Niestety, kiedy wojna się skończyła, Hermiona nie mogła odnaleźć rodziców. Mimo to, postanowiła ukończyć szkołę. Harry i Ron, jej najlepsi przyjaciele postanowili zostać aurorami bez kończenia Hogwartu. Było jej przykro, ale nie miała im tego za złe.  Zawsze będzie mogła się z nimi spotykać w Hogsmeade, no i jest jeszcze Ginny. Teraz będzie z nią w jednej klasie. Dziewczynie było przykro, że to już jej ostatni rok, kochała Hogwart, był jej drugim domem.
Hermiona  nie miała czasu szukać przyjaciółki na peronie, podejrzewała, że Ginny jest już w pociągu.  Z pośpiechem weszła do Expressu i zaczęła go przemierzać w poszukiwaniu wolnego przedziału.
W połowie pociągu spotkała  Lunę Lovegood, zamienia z nią kilka słów i zapytała o Ginny. Ruszyła w kierunku wskazanym przez dziewczynę. Przyjaciółkę znalazła w jednym z ostatnich przedziałów.
-Ginny! – krzyknęła i rzuciła się jej na szyję.
-Miona! Tęskniłam za tobą. – odpowiedziała Ruda.
Dziewczyny przytulały się jeszcze przez kilka sekund po czym usiadły. Na półce stały już kufer Ginny i klatka z jej puszkiem pigmejskim, Arnoldem. Na szczęście Hermiona miała swoje kufry zmniejszone w swojej małej torebce.
Pociąg ruszył. Przyjaciółki rozmawiały jeszcze przez kilkadziesiąt minut, kiedy do przedziału wparował Draco Malfoy.  O nie! Był ostatnią osobą, którą Hermiona chciała widzieć!
- Granger, rusz tyłek i pomóż mi patrolować korytarze. – powiedział chłopak.
-Co? – zapytała niezbyt inteligentnie Gryfonka.
- Merlinie! Granger, wiedziałem, że jesteś głupia, ale, że aż tak? Prefekci Naczelni mają obowiązek co jakiś czas sprawdzać wagony. Zrozumiałaś? – zapytał powoli, jakby Hermiona była niezbyt inteligentna. – Na moje nieszczęście ktoś zrobił i ciebie Prefektem, więc  chodź, bo chcę mieć to już za sobą. Jasne?
O nie, tylko nie to! Malfoy Prefektem Naczelnym?!  To musi być jakaś pomyłka. To znaczy, że będzie musiała z nim spędzać o wiele więcej czasu, niż by sobie tego życzyła.  Jak ona go nienawidziła, dręczył ją od pierwszego roku, a teraz będzie musiała z nim patrolować korytarze, przygotowywać uroczystości i Merlin wie, co jeszcze!
- Tak. – tylko tyle była w stanie wydusić z siebie brązowowłosa – Chodźmy.
Kiedy wyszli na korytarz w końcu odzyskała mowę.
- Słuchaj Malfoy, nie mam najmniejszej ochoty spędzać  z tobą czasu. Ja pójdę od połowy pociągu do przodu, ty do tyłu.
- Oczywiście – odpowiedział ze złością Ślizgon,  nienawidził, kiedy ktoś mu rozkazywał! -  Co ona w ogóle sobie myśli?! Powiedziała to tak, jakbym to  ja chciał spędzać z nią czas. Mnie  też się to nie uśmiecha. Mam przyjaciół, którym chciałbym poświęcić czas, który będę zmuszony spędzać z przemądrzałą szlamą, panną Wiem-To-Wszystko – pomyślał.
Hermiona szybko sprawdziła swoją część pociągu. Kiedy wracała do Ginny, minęła się z Malfoyem, któremu posłała pełne nienawiści spojrzenie.
Wróciła do przedziału, ale nie spotkała tam przyjaciółki. Pomyślała, że może Ruda jest z Luną i Nevillem. Wyjęła ze swojej torebki zaczarowanej zaklęciem zwiększająco – zmniejszającym  grubą książkę i zatopiła się w lekturze. Ten stan jednak nie trwał długo. Czytała właśnie bardzo ciekawy rozdział o animagii, kiedy usłyszała głośny, kobiecy krzyk. Odłożyła książkę i wybiegła z przedziału. Na jej nieszczęście z przedziału naprzeciwko dokładnie w tej samej chwili wybiegł Draco. Zderzyli się i oboje upadli na ziemię.
-Uważaj jak chodzisz szlamo! –warknął blondyn, po czym wstał i poszedł w stronę, z której wciąż dobiegał hałas.
Zwabiony krzykiem przyjaciela z przedziału wyszedł czarnoskóry Ślizgon- Blaise Zabini. Popatrzył na odchodzącego Ślizgona i dziewczynę wciąż leżącą na ziemi. Bez wahania podał jej rękę i pomógł wstać.
-Dziękuję- powiedziała zmieszana Hermiona, spodziewała się wszystkiego, ale nie pomocy od Ślizgona, a do tego przyjaciela Dracona Malfoya.
- Oh, nie dziękuj. Pomoc pięknej kobiecie, to dla mnie przyjemność. Blaise Zabini, dla przyjaciół Diabeł – ponownie podał dziewczynie rękę i uśmiechnął się czarująco.
- Hermiona Granger – odwzajemniła uścisk ręki z ogromnym zdziwieniem, on właśnie nazwał ją piękną kobietę i to bez żadnej ironii w głosie! Gryfonka powiedziała coś, że musi iść sprawdzić co to za hałas i oddaliła się prawie biegąc.
Z daleka zauważyła platynowe włosy chłopaka. Stał i ze złością rozmawiał z jakimś trzecio-roczniakiem.
- Co się dzieje? –zapytała Hermiona
- Wyobraź sobie Granger, że ten bachor…
-Malfoy!- krzyknęła oburzona dziewczyna
- Ehh… ten uczeń biegał po korytarzu z jakąś głupią zabawką, która wydawała ten nieznośny dźwięk.-odpowiedział Ślizgon.
- Spokojnie, Malfoy, wracaj do przedziału, ja się tym zajmę.
Zrezygnowany chłopak odwrócił się i odszedł w swoją stronę. Brązowowłosa upomniała trzecioklasistów i wróciła do przedziału. Spotkała tam Ginny.
- Miona, gdzie się tak długo podziewałaś, miałaś tylko sprawdzić korytarze.
- Oh, nie. Wróciłam, ale później musiałam opanować pewną sytuację. Nic ważnego. Ale stało się też coś bardzo dziwnego. – Opowiedziała jej całą sytuację z Zabinim.
- Naprawdę tak powiedział? – zapytała zdziwiona Wasleyówna. Druga Gryfonka przytaknęła.
- Wiesz, nawet Ci zazdroszczę- powiedziała po chwili Ginny.
-Co?! – Krzyknęła Hermiona
- No wiesz, Blaise jest przystojny – odpowiedziała Ruda
- Podoba Ci się?!
- Tego nie powiedziałam, lepiej się spakuję już dojeżdżamy do Hogwartu.
Dziewczyny zabrały kufry, wyszły na stację Hogsmeade i usiadły w powozie, który miał je zawieźć do szkoły. Po uroczystej kolacji dyrektorka, Minerwa McGonagall powitała ich w szkole. Po uczcie Hermiona ruszyła w stronę wieży Gryffindoru, była wyczerpana. Stanęła pod portretem Grubej Damy i uświadomiła sobie, że nie zna hasła. Nagle usłyszała za sobą głos.
- Panno Granger – odwróciła się i zobaczyła dyrektorkę – Jako Prefekt Naczelna masz prawo do prywatnego dormitorium. To jest zaklęcie, dzięki, któremu otworzysz pokój. – Profesorka podała jej karteczkę- To te drzwi.
- Dziękuję, Pani dyrektor – odpowiedziała uprzejmie Hermiona i skierowała się w stronę wskazaną przez nauczycielkę. 
Wypowiedziała zaklęcie z kartki i otworzyła drzwi. Stanęła jak spetryfikowana. Zobaczyła piękny, duży, ale jednocześnie przytulny pokój, a właściwie małe mieszkanie. Na wprost drzwi znajdowało się okno i drzwi na mały taras z widokiem na hogwardzkie jezioro. Po prawej stronie był kominek, a naprzeciw bordowa kanapa. Po lewej stronie zobaczyła inne drzwi. Jak się okazało jedne prowadziły do pięknie zdobionej łazienki z ogromną wanną, a drugie do sypialni.
Była zachwycona. Szybko się wykąpała, przebrała w piżamę i rzuciła na łóżko. W ciągu minuty odpłynęła w objęciach Morfeusza. 

13 komentarzy:

  1. Początki zawsze są trudne, życzę powodzenia. ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Opowiadanie nie zgadza się trochę z chronologią i wydarzeniami książki, no ale w końcu Harry nie jest fejmuchem xd (zawsze chciałam to napisać! xd)
    Faajne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że się nie zgadza, ale postanowiłam zmienić co nieco xD

      Usuń
  3. Cudowny styl! Pięknie napisane... Niezbyt dobrze mi się czytało przez białe litery na czarnym tle, ale opowiadanie wciągające. Początki są trudne =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, to miłe, szczególnie dlatego, że kompletnie nie potrafię pisać xD
      A z wyglądem postaram się coś jeszcze zrobić.

      Usuń
  4. Dobra, przeczytałam - komentuje. Początek wiele wyjaśnia jeśli chodzi o fabułę. Napisałabym jakiś dłuższy komentarz, ale chcę wziąć się za rozdział drugi więc kończę. :) Świetny początek jak na moje oko :)
    Natived

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam opowiadania z serii "Harry Potter" oraz Malfoya XD
    Momenty, jak sobie dogryzali były zabawne. :D
    No i uwielbiam takie sceny, jak dwie osoby się ze sobą zderzą.
    To dopiero początek, a zachęciłaś mnie do dalszego czytania, więc chyba sobie poczytam dalsze rozdziały. :P
    Poza tym, piszesz bardzo dobrze, brak błędów, rozdział ładnie i składnie napisany.
    Oby tak dalej! ;3

    OdpowiedzUsuń
  6. Całkiem nieźle jak na początek, choć na razie niektóre sceny, opisy czy dialogi trochę sztucznie, ale i tak zachęciłaś do dalszego czytania :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak na początek całkiem dobrze ;)
    Mam jednak nadzieje że drugi rozdział będzie lepszy :)
    Początki zawsze są trudne ;)
    Życzę dużo weny !

    OdpowiedzUsuń
  8. Dopiero zaczęłam czytać, ale już mi się podoba! :) lecę czytać dalej ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Każdy z nich jest motywujący, więc zachęcam do zostawienia po sobie śladu ;)