czwartek, 17 lipca 2014

Rozdział 17

Draco siedział w  dormitorium i myślał o swoim zachowaniu w stosunku do Hermiony. Zrozumiał, że ta dziewczyna przestała być mu obojętna. Właściwie jeszcze nigdy nie czuł czegoś takiego. Wszystkie dziewczyny, z którymi dotąd był, wzbudzały w nim wyłącznie pożądanie. Granger była inna. Ale to wiedział od dawna. Mimo, że czasami okropnie go denerwowała, to bardzo lubił spędzać z nią czas. Jeszcze bardziej uwielbiał ją denerwować, tak słodko marszczyła wtedy nos. Właśnie, zdenerwowana Granger. Dzisiaj na Eliksirach wydawała się zła, że Riddle wie tyle co ona. Wspomnieniami wrócił do sylwestrowego pocałunku. To chyba był moment przełomowy. Właśnie wtedy przestał oszukiwać sam siebie. Tylko teraz pytanie: Co miał z tym zrobić? Nie chciał mówić Blaise’owi, to byłoby zachowanie godne nastolatki. A czego właściwie chciał? Chciał Granger. A Malfoyowie zawsze dostają to, czego chcą.
*
Następnego dnia, Hermiona na lekcjach ze Ślizgonami, zwracała większą uwagę na Venus. Wydawało się, że mówiła prawdę. Była inteligentna, ale na innych przedmiotach nie wykazywała się tak, jak na Eliksirach.
Szatynka siedziała przy stole Gryffindoru w Wielkiej Sali i jadła obiad. Nagle jej uwagę przykuła pewna scena przy stole Domu Węża. Astoria Greengrass, gestykulując, kłóciła się z Riddle. Hermiona była ciekawa, o co chodziło, ale z tej odległości nie miała szans niczego usłyszeć. Skończyła obiad i ruszyła prosto do  biblioteki. Miała tylko jedną pracę domową, z którą uporała się w kilkadziesiąt minut, więc postanowiła poczytać. Szybko odszukała odpowiedni dział i znalazła interesujący ją tom. Już po chwili znów siedziała na swoim miejscu, oddając się ulubionej czynności.
Po kilkunastu minutach jej spokój został jednak zakłócony. Była właśnie w kluczowym momencie akcji, kiedy ktoś wyrwał jej książkę z rąk i uniósł do góry.
- Malfoy, oddawaj!
- A co będę z tego miał? – uśmiechnął się w taki sposób, że gdyby nie była zła, kolana z pewnością by się pod nią ugięły.
- Nic. To moja książka, oddaj ją. W tej chwili.
- Kusząca propozycja, Granger… ale jednak nie – nadal uśmiechał się w ten sposób, a poziom złości Hermiony zaczął niebezpiecznie szybko spadać.
- Malfoy, oddaj książkę i powiedz, czego chcesz.
- Granger, chodź ze mną na kawę – powiedział, jakby składał jej takie propozycje codziennie.
- Pff, bardzo śmieszne Malfoy. A teraz oddaj książkę, albo powiedz, czego chcesz naprawdę.
- Nie Granger, mówię serio. Biegiem do dormitorium, ubieraj się – powiedział odkładając książkę na najwyższą półkę tak, aby Gryfonka nie mogła jej dosięgnąć.
Hermiona miała zamiar kłócić się z blondynem, o to, że nie chce nigdzie iść, ale… zabrakło jej sensownych argumentów. No bo, dlaczego miała nie wyjść z nim do Hogsmeade?
- Niech ci będzie. Ale powiadom McGonagall.
- Ona już wie – odpowiedział Malfoy, po czym wyszedł za dziewczyną z biblioteki.
On skierował się do lochów, natomiast szatynka ruszyła schodami na górę. Kiedy dotarła do dormitorium, wyjęła z szafy granatowy płaszcz oraz szary szalik i rękawiczki. Zima tego roku była dosyć surowa, a ona nie lubiła marznąć. Draco wszedł do salonu w tym samym momencie co ona.
- Malfoy, naucz się w końcu pukać.
- Nie – uśmiechnął się w charakterystyczny sposób.
Hermiona tego nie skomentowała, podeszła do kominka. Z pojemnika wyjęła proszek Fiuu i rzuciła go w płomienie, które przybrały szmaragdowy kolor. Po chwili była w barze pod Trzema Miotłami. Kilka sekund później dołączył do niej przystojny Ślizgon. Zajęli jeden ze stolików i złożyli zamówienie.
- Więc, Granger, jak minął ci dzień? – Draco przejął inicjatywę.
- Och, po lekcjach byłam w bibliotece i to właściwie tyle – Hermiona uśmiechała się w duchu na myśl o minie Ślizgona.
- Na rany Salazara, czy ty w ogóle robisz coś innego?
- Czasami pewien denerwujący Ślizgon przerywa mi czytanie.
- Zapomniałaś o tym, że ten Ślizgon jest przystojny, czarujący, inteligentny, doskonały, kreatywny, nieziemsko seksowny, utalentowany… – wymieniał.
- I bardzo skromny – przerwała mu z cieniem uśmiechu na ustach.
- Otóż to, Granger.
- A tobie, jak minął dzień? – zapytała.
- Przez pół dnia słuchałem kłótni Greengrass i Riddle. We dwie są jeszcze bardziej denerwujące, niż osobno.
- Widziałam je w Wielkiej Sali. O co poszło?
- To na obiedzie to praktycznie nic. W Pokoju Wspólnym prawie się pobiły, gdyby Nott nie odciągnął Venus, Astoria pewnie by się na nią rzuciła.  Nie wiem dokładnie, o co poszło. Podobno Greengrass rozpuszczała jakieś plotki o matce Riddle.
- Przecież one są rodziną. Więc obrażała swoich krewnych.
- Tak jakby. Granger, skąd wiesz, że są rodziną? – podniósł brew w pytającym geście.
- Och, mam swoje źródła – uśmiechnęła się zaczepnie.
Po tych słowach zaczęła się sprzeczka, która trwała dobre kilkanaście minut. Kiedyś Hermiona nienawidziła kłócić się z Malfoyem, oznaczało to wyzwiska i poniżanie w jej kierunku. Teraz była to zabawa.
- Co chcesz robić po szkole? – zapytał Draco, kiedy na dworze było już ciemno.
- Sama nie wiem. Może będę pracować w Świętym Mungu, albo w Ministerstwie. Chciałabym być nauczycielką w Hogwarcie, ale jest ograniczenie wiekowe. A ty?
Draco pochłonęła na chwilę wizja Hermiony jako seksownej pani doktor, jednak w porę się otrząsnął. To nie był czas na takie przemyślenia!
- Nie mam pojęcia. Ale zapewne czeka już na mnie nudna posada w najnudniejszym z wydziałów Ministerstwa. Ojciec się pewnie o to postarał – w jego głosie dało się czuć lekkie przygnębienie.
- Nie zadowala cię to? To znaczy, nie zrozum mnie źle, ale zawsze myślałam, że jako arystokrata… no wiesz…  satysfakcjonuje cię wysokie stanowisko i…
- Serio, Granger? Wyglądam na kogoś, kto chciałby tam pracować? – na jego twarzy gościł lekki, ironiczny uśmiech.
- Noo… nie. Ale nie ważne, chyba powinniśmy się zbierać. Jest już po dwudziestej pierwszej.
Draco popatrzyła na nią, na zegarek i chciał coś powiedzieć, kiedy na jego usta wpełzł podły uśmiech. Wpadł na genialny plan.
- Zgoda – odpowiedział krótko.
Hermiona się zdziwiła, szczególnie, że widziała jego minę. Jednak nie powiedziała nic, wstała i skierowała się w stronę kominka.
- Nie tędy, Granger – powiedział Draco i wszystko stało się jasne.
- Ale… - zaczęła dziewczyna, jednak nie dane jej było skończyć.
- Idziemy na spacer Granger i nie marudź, nie przekonasz mnie – przerwał jej.
Hermiona nie miała zamiaru się kłócić. Ten wieczór był bardzo miły i można było zakończyć go spacerem do zamku. Ubrała płaszcz.
Kiedy wyszli na zewnątrz, dziewczyna szczelniej owinęła się szalikiem. Chłodny wiatr rozwiewał lekko jej włosy. W półmroku, oświetlona tylko światłem z pobliskich sklepów i z płatkami śniegu opadającymi na twarz wyglądała olśniewająco.
Dużą część drogi przebyli w ciszy, ale żadnego z nich ona nie krępowała. Wystarczyło im tylko swoje towarzystwo, słowa nie były potrzebne. Nagle zerwał się mocniejszy podmuch wiatru, a dziewczynę przeszedł dreszcz. Nie umknęło to uwadze blondyna.
- Zimno ci? – zapytał.
- Trochę – odpowiedziała krótko.
Draco się zatrzymał, przyciągnął do siebie i przytulił.
- Lepiej? – zapytał.
Hermiona nie widziała jego twarzy, ale była pewna, że  teraz widnieje na niej ten uśmiech. Ten charakterystyczny, z nutą ironii, a mimo to uroczy, zwalający z nóg. Gryfonka zganiła się w duchu za takie myśli. Ale przecież to była prawda.
- Malfoy, chodźmy już. Nie możemy tak stać cały czas. – dziewczyna zaczęła nie pewnie protestować, wcale nie chciała już wracać. W jego ramionach czuła się niesamowicie bezpiecznie, jakby było to miejsce stworzone dla niej.
- Nie możemy? – zapytał trochę zasmuconym głosem.
Szatynka oderwała głowę od jego ramienia. Spojrzała w jego zimne, stalowoszare tęczówki. I to było błędem. Resztki rozsądku powiedziały jej, że to sytuacja taka, jak w noc sylwestrową. Jednak było już za późno na jakąkolwiek reakcję. Oprócz jednej oczywiście. Fala ciepła rozlała się po jej ciele, kiedy zatopili się w swoich ustach. Hermionie nie było już zimno. Wręcz przeciwnie. Przez jej ciało przeszedł dreszcz. Czuła ręce Ślizgona na swojej talii. Ona jedną dłonią przeczesywała platynowe włosy chłopaka, a drugą oparła na jego torsie. Nie wiedzieli ile trwała ta chwila, ale żadne z nich nie chciało przerwać.
- Malfoy, co my robimy? – zapytała Gryfonka, kiedy w końcu się od siebie oderwali, żeby zaczerpnąć powietrza.
- Całujemy się – odpowiedział, jakby była to najbardziej oczywista rzecz na świecie.
- Nie powinniśmy. Przecież…
Draco wiedział, że to odpowiedni moment. Przecież nie szkodzi spróbować. Jeszcze nigdy się tak nie denerwował. Nawet wtedy, gdy wypełniał zadania dla Voldemorta.
- Granger, słuchaj. Podobasz mi się. Cholernie. Wiem, że też nie jestem ci obojętny. Myślę, że warto spróbować.
Hermiona popatrzyła na niego zdziwionym wzrokiem. Spodziewała się wszystkiego, ale nie takiej akcji.

- Draco, posłuchaj, myślę, że to nie jest dobry pomysł – powiedziała, przygryzając ze zdenerwowania wargę.

_______________________________________________________________________
Aloha! :D
Od razu mówię, że rozdział nie jest sprawdzony. Zajmę się tym jutro, właściwie dzisiaj, tylko trochę później. Szczerze mówiąc, chciałam tu trochę namieszać, ale...
No właśnie, ale. Macie tu lekko przesłodzony jak na mój gust rozdział ;-;
Ale niech będzie, co mi tam! xD
Właściwie, nie wiem, co o nim myśleć. Może Wy mi powiecie?
Liczę, na szczere komentarze. To naprawdę motywujące, więc bardzo proszę o pozostawienie śladu.
Zapraszam też do ankiety w kolumnie, na samej górze. Dla Was to dwa kliknięcia, dla mnie znaczą dużo ;)
Pozdrawiam,
Mrs Black ♥

8 komentarzy:

  1. Hej!
    Jaki mamy dziś piękny, słoneczny poranek! Tak, zaczynam od pogody. Robię to zupełnie świadomie, a robię to dlatego, że nie wiem od czego zacząć. To maże jak zawsze zacznę od końca. Naprawdę nie spodziewałam się takiej końcówki. Mam nadzieję, że Malfoy się nie podda tak łatwo. ;-) Masz jakiś dar do opisywania scen pocałunków. Zawsze wychodzą ci tak magicznie. W ogóle ładnie zbudowana akcja w tym rozdziale. Wszystko dzieje się po kolei i napięcie tak stopniowo wzrasta i nagle takie bym w ostatnim zdaniu!
    Jak tam wakacje? Jakieś plany?
    Pozdrawiam
    Natived

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :3 Co do wakacji, do 28 spontan, później Mazury z najlepszymi ♥
      A Twoje wakacje? :D

      Usuń
    2. Wyjazd nad morze w sierpniu, a na razie szaleństwa z przyjaciółmi <3

      Usuń
  2. A ja zacznę od krytyki, bo nie wiem, czy masz coś z kompem, czy pisałaś z telefonu, a może to blogger ma jakieś problemy, ale mnóstwo słów było pisane z caps lockiem, brakowało polskich znaków, część słów nie pasowała do kontekstu i trzeba była porządnie się wysilić, żeby było wiadomo co jest napisane.
    A teraz co do treści, gdy już się domyśliłam co miało być napisane, to rozdział jest świetny :D zaproszenie na kawę przesłodkie, jej przebieg uroczy, a końcówka zaskakująca, mam nadzieję, że Draco będzie się długo i wytrwale starć :)
    Pozdrawiam i weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coo? :O U mnie wszystko jest napisane normalnie :O Mam wszystkie znaki i nie ma tu żadnego Caps Locka :O

      Usuń
    2. Gdy teraz weszłam, jest wszystko ok, więc na 100% to blogger miał jakieś problemy jeszcze pewnie z mojej strony, bo u mnie na blogu są problemy z szablonem...

      Usuń
  3. Świetny rozdział, jak zawsze :* W ogóle potrafisz tak wszystko genialnie opisywać :* Brak dłów, czekam na więcej. Życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten motyw na końcu jest taki słodki ... :) ale utrzymany w dobrym guście , za co Ci gratuluję bo łatwo można przesłodzić ;)
    Życzę dużo weny !

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Każdy z nich jest motywujący, więc zachęcam do zostawienia po sobie śladu ;)